Uwielbiam polską złotą jesień, kolorowe liście, mgły i ten zapach. Wreszcie się doczekałam, jak tylko mogę spaceruję po okolicy by nacieszyć się kolorami. Jednak dziś w nocy przyszła do nas jesień słotna. Zaczęło się od ulewnego deszczu stukającego w okno dachowe naszej sypialni. Oczywiście deszcz hałasował tak nachalnie, że mnie wybudził, kiedy trochę przycichł i już zaczęłam wpadać w objęcia Morfeusza zadzwonił dzwonek przy bramie. Nie to nie nocni goście -woda wlała się w obudowę i zrobiła spięcie. Pan Mąż wstał by dzwonek odłączyć – mogliśmy dalej spać. W dzień pogoda nie lepsza, cały czas pada, na drodze utworzyły się ogromne kałuże – raczej z Niedzielnego spaceru nic nie wyjdzie pozostaje mi nacieszyć kolorami oglądając zdjęcia, którymi zresztą dziele się poniżej.
niedziela, 22 października 2023
niedziela, 8 października 2023
Ciągnie wilka do lasu - parku.
niedziela, 24 września 2023
Taka ornitologiczna przygoda. Kania Ruda !
Przyjechaliśmy na rancho około południa, rozpakowaliśmy samochód, później obiad na tarasie w towarzystwie dzięcioła zielonego a po obiedzie Pan mąż zabrał się za naprawę kosiarki. Chciałam pomóc i zrobić coś użytecznego jednak wciąż od spraw ważnych odciągał moją uwagę krążący nad nami duży drapieżny ptak, który okazał się Kanią Rudą. Taki rarytas mi się trafił, kolejny rzadki gatunek. Cieszyłam się, że zawitał nad nasz dom, tak więc zamiast pomagać, chwyciłam za aparat i zaczęłam robić zdjęcia.
Pan Mąż widząc fotograficzne
szaleństwo w mych oczach stwierdził, że lepiej będzie jak sobie do lasu pójdę, bo
pożytku ze mnie nie ma…. no więc poszłam.
Powędrowałam nad durzy staw
tam zaplanowałam pierwszy przystanek, miałam nadzieję zobaczyć ciekawe ptaki siedzące na
cyplu tuż za trzcinami, nic z tego – na cyplu było pusto. Przysiadłam nad brzegiem
i wpatrywałam się krajobraz. Nad przeciwległy brzeg przyleciały dwa orły,
zaczęły krążyć i wypatrywać kolacji. Jeden z nich chyba wziął moją skromną
przykucniętą i ubraną w szarą bluzę osobę za coś smakowitego, bowiem wyprostował
lot i wyraźnie zmierzał wprost na mnie, zorientował się, że raczej nie jestem
daniem głównym, gdy się poruszyłam by zrobić zdjęcia.
Poniżej zdjęcie dzięcioła zielonego który nam towarzyszył podczas obiadu
sobota, 19 sierpnia 2023
Są bobry !
Pod koniec długiego weekendu, kiedy temperatury osiągnęły poziom "tropikalny" jakoś nie miałam ochoty na długą wycieczkę rowerową. Namówiłam Pana męża byśmy pojechali wieczorem nad stawy nacieszyć się spokojem i naładować baterie przed powrotem do miasta i pracy.
Nad wodą właściwie nic
ciekawego się nie działo, ptactwo pochowało się w trzcinach. Ruch i lekkie zamieszanie
wśród kaczek zrobił się dopiero gdy staw nad przyleciał orzeł, ale i on zrobił
kilka okrążeń i poleciał w las.
Po godzinie wpatrywania się błękit
nieba i wody postanowiliśmy wracać do domu. Kiedy jechaliśmy przez groblę w
kanale coś głośno plusnęło i chlupnęło. Natychmiast się zatrzymaliśmy by
sprawdzić cóż zrobiło takie zamieszanie. Na drugim brzegu w zaroślach wypatrzyłam małego bobra. Nieco
dalej z wody wstawił głowę drugi, pokazała się też bobrza mama. Zanim ponownie schowały
się pod wodę zdążyłam pstryknąć parę fotek.
poniedziałek, 14 sierpnia 2023
Sierpniowy długi weekend i Perseidy
W tym roku pogoda dopisała obserwacją astronomicznym,
nareszcie zawitały do Polski upały a z nimi ciepłe noce. Długi sierpniowy weekend spędziliśmy
na wsi, co sprzyjało patrzeniu w niebo, bowiem wieś to mniejsze
zanieczyszczenie światłem nocnego nieba.
O dziwo nie było komarów więc przez dwie noce wypatrywaliśmy spadających
gwiazd. Dwa razy udało mi się uwiecznić mały spalający się meteoryt i od razu
muszę się przyznać, iż takie zdjęcia to kwestia przypadku. Ale czy to ma znaczenie
ważne, że końcowy efekt jest zadawalający 😊
Natomiast
w dzień mogliśmy podziwiać piękną tęczę.
wtorek, 1 sierpnia 2023
Urlop i bocian czarny 😊
Planowałam wyjazdy w góry a
skończyło się jak zawsze, czyli po zderzeniu z tłumami ludzi stwierdziłam, że
aby odpocząć potrzebny mi las. Dlatego też zaszyłam się na wsi, rozkoszując się
ciszą i dziką przyrodą. Na nudę nie narzekałam, były wycieczki rowerowe, spotkania
z przyjaciółmi, wyprawy do lasu oraz ciekawe spotkanie, o którym muszę napisać.
Wybrałam się z Panem Mężem na
długą rowerową przejażdżkę. Początek trasy wiódł przez las czyli męczący
odcinek po piaszczystych dróżkach. Po
dojechaniu do stawów chwilę przystanęliśmy i właśnie wtedy jakiś wielki ptak
przeleciał mi nad głową. Zdążyłam odnotować, iż był ciemny, duży i ogólnie nie
pasował do znanych mi przedstawicieli ptactwa. Ze względu na zmęczenie nie do końca byłam
pewna co widziałam.
Dwa dni później nad stawy
wybrałam się piechotą uzbrojona w aparat fotograficzny. Nie robiłam sobie nadziei
na wspaniałe ujęcia, ale wiem z doświadczenia, że zawsze, gdy nie mam aparatu dzieje
się coś ciekawego. Nad stawem spędziłam pół
godziny i nic… jakieś kaczki, ważki, komary …. Wreszcie nad przeciwnym brzegiem
pojawił się orzeł, ale był zbyt daleko by go ufocić. Zrezygnowana zaczęłam pakować
zabawki i już miałam wracać do domu, kiedy ponownie nad głową przeleciał wielki
ciemny ptak. Szybko podpięłam nieco dłuższy obiektyw i pstryk. Początkowo myślałam,
że to czapla, później, że żuraw tylko taki jakiś dziwny. Zagadkę rozwiązałam dopiero
w domu przeglądając zdjęcia na dużym ekranie. Zrobiłam zdjęcie bociana
czarnego. Spotkanie z tym rzadkim gatunkiem
bardzo mnie ucieszyło. Przypomniałam sobie opowieść leśniczego, który jak się wybudowaliśmy
na wsi przyjechał poznać się z nowymi mieszkańcami i poopowiadać o zwierzakach mieszkających
w okolicy. Z rozrzewnieniem wspominał bociany czarne, które przez jakiś czas
gniazdowały w lesie. Wokół ich gniazda wyznaczono specjalną strefę ochronną jednak
to nie ochroniło ich przed ciekawskimi ludźmi, lubiące spokój bociany wyprowadziły
się.
Właśnie minęło dziesięć lat i wiele
wskazuje na to, że bociany czarne wróciły. Mam nadzieję, iż je jeszcze spotkam.
niedziela, 11 czerwca 2023
Kolejne pokolenie
Chodząc samotnie leśnymi ścieżkami nasłuchuję odgłosów zwierząt by wiedzieć kto jest w pobliżu. Tak też było ostatnio, zbliżałam się do roztaju dróg i słyszę pokrzykującego dzięcioła jeszcze kilka kroków, do mych uszu dobiegają głosy pisklaków. W dziupli starego buka a może jesionu zamieszkała dzięciola rodzinka. Pisklaki darły się w niebogłosy (jakby się im jakaś niewyobrażalna krzywda działa). Co kilka minut przylatywali rodzice by napełnić puste brzuszki maluchów- wówczas następowała chwila ciszy. Wykarmienie takiej wrzeszczącej gromadki to naprawdę ciężka praca, dorosłe dzięcioły były tak zapracowane, że nawet nie zwracały na mnie zbytniej uwagi. Nieco schowana za sosną pstryknęłam parę fotek.
Natomiast na grobli kolejne
ciekawe spotkanie- młody koziołek. Stanął i zamiast jak to koziołki mają w
zwyczaju dać nura w las, przyglądał mi się a może pozował do zdjęcia 😊