Kolejny sierpień, krótki urlop
na Rancho i znajome spacery po lesie. Wydawałoby się, że ten teren nie ma już
przede mną tajemnic. Miał być leniwy wyjazd, odpoczynek i spokojne pożegnanie
lata. Jak bardzo się myliłam...
Dotarliśmy na wieś w sobotnie
przedpołudnie. Rozpakowaliśmy auto, ogarnęliśmy dom i zrobiliśmy szybki
rekonesans w ogrodzie (a raczej na tym, co z niego zostało po suszy). Pod
wieczór wyciągnęłam męża na spacer nad stawy. Ściemniało się, więc ciężki aparat
został w domu – do kieszeni wrzuciłam tylko telefon. „Na wszelki wypadek”.
Dochodziliśmy piaszczystą
drogą do stawów, gdy z oddali dobiegły nas głośne pokrzykiwania orłów. Zarośla
zaczęły się przerzedzać i wtedy to zobaczyłam. Na piaszczystej wysepce przy
brzegu trwała zacięta potyczka dwóch bielików! Jeden leżał na plecach, krzycząc
coś w stylu: „Poddaję się!”, a drugi uparcie próbował wyskubać mu pióra.
Powoli, niemal bezszelestnie,
podeszłam bliżej i wyciągnęłam telefon. Nagle z korony wielkiego dębu rosnącego
nad brzegiem dostojnie wzbił się w powietrze ogromny, stary orzeł, który obserwował sytuację
z bezpiecznej odległości.
Skłócone ptaszyska w końcu nas
dostrzegły i przerwały walkę. Chciały odlecieć, ale nasiąknięte wodą pióra skutecznie
im to uniemożliwiły. Rozeszły się więc obrażone na dwa krańce wyspy. Poruszały
się komicznie i niezgrabnie. Zastanawiałam się, ile czasu spędzą na suszeniu
skrzydeł, tymczasem orły wpadły na inny pomysł... postanowiły przepłynąć staw
wpław! Jeden po drugim pokonały wodę, płynąc w stylu przypominającym delfina.
Brzmi niewiarygodnie? Poniżej
wrzucam filmiki nagrane telefonem – zobaczcie to na własne oczy!
Tak, orły – a w Polsce w tym
kontekście niemal na pewno bieliki – jak najbardziej potrafią pływać. Nie mają
wprawdzie błon pławnych jak kaczki czy łabędzie, ale w wodzie świetnie radzą
sobie dzięki powtarzalnym, mocnym uderzeniom obydwu skrzydeł jednocześnie. Z
zewnątrz wygląda to niesamowicie, ptak dosłownie płynie po
powierzchni wody „stylem motylkowym” (lub przypominającym ruchy delfina).
Mokre pióra to ogromny ciężar:
Pióra orłów nie są tak mocno natłuszczone jak u ptaków wodnych. Gdy nasiąkną
wodą – w wyniku walki, kąpieli czy nieudanego ataku – ptak staje się zbyt
ciężki, by wystartować bezpośrednio z powierzchni wody.
Gdy start jest niemożliwy,
orzeł przełącza się na „tryb awaryjny”. Używając szerokich skrzydeł niczym
potężnych wioseł, zgarnia wodę pod siebie i wiosłuje w stronę lądu. Po wyjściu
na brzeg rozpościera skrzydła i spędza kilkadziesiąt minut na ich suszeniu,
zanim znowu zbije się w powietrze.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz