sobota, 22 sierpnia 2026

Sierpniowy urlop i pływające Bieliki

Kolejny sierpień, krótki urlop na Rancho i znajome spacery po lesie. Wydawałoby się, że ten teren nie ma już przede mną tajemnic. Miał być leniwy wyjazd, odpoczynek i spokojne pożegnanie lata. Jak bardzo się myliłam...
Dotarliśmy na wieś w sobotnie przedpołudnie. Rozpakowaliśmy auto, ogarnęliśmy dom i zrobiliśmy szybki rekonesans w ogrodzie (a raczej na tym, co z niego zostało po suszy). Pod wieczór wyciągnęłam męża na spacer nad stawy. Ściemniało się, więc ciężki aparat został w domu – do kieszeni wrzuciłam tylko telefon. „Na wszelki wypadek”.
Dochodziliśmy piaszczystą drogą do stawów, gdy z oddali dobiegły nas głośne pokrzykiwania orłów. Zarośla zaczęły się przerzedzać i wtedy to zobaczyłam. Na piaszczystej wysepce przy brzegu trwała zacięta potyczka dwóch bielików! Jeden leżał na plecach, krzycząc coś w stylu: „Poddaję się!”, a drugi uparcie próbował wyskubać mu pióra.
Powoli, niemal bezszelestnie, podeszłam bliżej i wyciągnęłam telefon. Nagle z korony wielkiego dębu rosnącego nad brzegiem dostojnie wzbił się w powietrze ogromny, stary orzeł, który obserwował sytuację z bezpiecznej odległości.
Skłócone ptaszyska w końcu nas dostrzegły i przerwały walkę. Chciały odlecieć, ale nasiąknięte wodą pióra skutecznie im to uniemożliwiły. Rozeszły się więc obrażone na dwa krańce wyspy. Poruszały się komicznie i niezgrabnie. Zastanawiałam się, ile czasu spędzą na suszeniu skrzydeł, tymczasem orły wpadły na inny pomysł... postanowiły przepłynąć staw wpław! Jeden po drugim pokonały wodę, płynąc w stylu przypominającym delfina.
Brzmi niewiarygodnie? Poniżej wrzucam filmiki nagrane telefonem – zobaczcie to na własne oczy!










Tak, orły – a w Polsce w tym kontekście niemal na pewno bieliki – jak najbardziej potrafią pływać. Nie mają wprawdzie błon pławnych jak kaczki czy łabędzie, ale w wodzie świetnie radzą sobie dzięki powtarzalnym, mocnym uderzeniom obydwu skrzydeł jednocześnie. Z zewnątrz wygląda to niesamowicie, ptak dosłownie płynie po powierzchni wody „stylem motylkowym” (lub przypominającym ruchy delfina).
Mokre pióra to ogromny ciężar: Pióra orłów nie są tak mocno natłuszczone jak u ptaków wodnych. Gdy nasiąkną wodą – w wyniku walki, kąpieli czy nieudanego ataku – ptak staje się zbyt ciężki, by wystartować bezpośrednio z powierzchni wody.
Gdy start jest niemożliwy, orzeł przełącza się na „tryb awaryjny”. Używając szerokich skrzydeł niczym potężnych wioseł, zgarnia wodę pod siebie i wiosłuje w stronę lądu. Po wyjściu na brzeg rozpościera skrzydła i spędza kilkadziesiąt minut na ich suszeniu, zanim znowu zbije się w powietrze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz