wtorek, 11 maja 2021

Maja laptopowa tapeta

 

Siedzę przy biurku i chmurnym obliczem wpatruje się w laptopa, przychodzi Martyna i pyta: Co robisz? Czemu tak patrzysz na tą tapetę ?

- próbuję się zrelaksować przed rozliczeniem zus-u.

-naprawdę to Ci pomaga?

-tak, patrzę sobie i wyobrażam, że siedzę nad stawem koło domku, rozmawiam z Stawowym o poważnych i naprawdę ważnych sprawach dotyczących egzystencji, o wsi i lesie a nie o tych biurokratycznych pierdołach!

Po tym wywodzie córka umknęła z pokoju, widocznie stwierdziła lepiej matki nie rozsierdzać.  A ja jeszcze bardziej zatęskniłam za wsią ….


sobota, 8 maja 2021

Słodziak - jeż

 W czasie naszego pobytu na Rancho Pan  Maż pięknie wykosił trawnik – super jak przyjedziemy następnym razem może nie będzie buszu.  Z koszenia cieszyły się również ptaki i …. słodziak jeżyk, który przytuptał wieczorową porą na podwórko, rozgościł się na środku trawnika przed domem. Starannie wybierał z trawy robaczki by schrupać je ze smakiem. Chyba był bardzo głodny gdyż nic sobie nie robił z mojej obecności. Wiosna tego roku zimna przyroda obudziła się późno, może to jego  pierwszy posiłek po długiej zimie. Nie chciałam przeszkadzać słodziakowi, pstryknęłam parę zdjęć następnie cichutko wycofałam się do domu.




piątek, 30 kwietnia 2021

Majówka

Tegoroczna wiosna wydaje się być bardzo nieśmiała. Próbowałam ją odnaleźć na  wsi w czasie Świąt Wielkanocnych niestety zimne podmuchy wiatru, deszcz i krajobraz w odcieniach szarości nie zachęcały do długich wędrówek. Nad stawami cisza, zwierzaki się pochowały.

Kolejny przyjazd na Rancho tuż przed majówką. Słońce próbowało ogrzać spragnioną ciepła ziemię, las bardzo powoli przyoblekał się w zieleń. Z wielkim entuzjazmem poszłam sprawdzić co dzieje się nad stawami. Hmm …. słychać było pokrzykujące z trzcin kaczki, ponadto niczego ciekawego nie wypatrzyłam. Tym razem niespodzianka czekała na mnie na polu przed domem. Pole szare, bure, niedbale zaorane, pokryte resztkami pozostałymi po zeszłorocznych zbiorach kukurydzy. Dla mnie wizualna beznadzieja ale dla okolicznego ptactwa absolutny przebój jak lody Ekipa dla małolatów. O poranku na polu pojawiały się sarny nieco później majestatycznie wkraczały Żurawie.  W porze obiadowej kręcąc się po kuchni przez okno dostrzegłam na polu dwie białe plamy. Przyjrzawszy się plamom  przez lornetkę rozpoznałam w nich znajome łabędzie krzykliwe.  Późnym popołudniem pole oblegane było przez stadko gęsi.  Na różnorodność ptactwa narzekać nie mogę. Choć w tym roku najbardziej się cieszę z „krzykliwców” fajnie, iż zdecydowały się zamieszkać w naszej okolicy. Przez ostatnie dni regularnie widywałam je na polu a dziś będąc na spacerze w lesie wypatrzyłam je na dużym stawie.








czwartek, 18 marca 2021

Łabędź krzykliwy - CYGNUS CYGNUS

    Wiosna coraz bliżej, jednak za oknem wciąż zimowe krajobrazy. Prawie codziennie widzę padający śnieg. Pan mąż utyskuje na poranne przymrozki i  skrobanie szyb w samochodzie. Miasto nadal szare, bure i zakorkowane mimo lockdown-u. Wieczorem aby nieco sobie poprawić humor zaczęłam przeglądać zdjęcia z ostatniego wyjazdu na wieś. Znalazłam ciekawe foty łabędzi krzykliwych, którymi jeszcze się nie pochwaliłam, co czynię poniżej.



Zastanawiam się czy te piękne ptaki są przelotem czy spędzą z nami całe lato?

Na koniec ciekawostka o "krzykliwcu" wygrzebana w Internecie:

Znany z bardzo silnych więzi rodzinnych i dalekich wędrówek. Mityczny ptak Królowej Śniegu i zaczarowany bohater słynnego „Jeziora Łabędziego”. Łabędź Krzykliwy jest też narodowym Ptakiem Finlandii. Jego wizerunek widnieje na monetach o nominale 1 euro.





sobota, 13 marca 2021

Taniec łabędzi

 Niedawno miałam okazję przyjrzeć się tańcowi łabędzi. Poszłam nad stawy zupełnie sama w południe, nie spodziewałam się jakichkolwiek atrakcji.  Pogoda sprzyjała zdjęciom ale nie spacerom, świeciło słońce lecz mocno wiało. Kiedy dotarłam do chatki Stawowego nad mniejszym stawem, przysiadłam na korzeniu starego dęba tuż przy wodzie. Drzewo osłaniało mnie przed zimnymi podmuchami oraz pozwoliło nieco wtopić się w otoczenie.  Kilka minut później z trzcin wypłynęła para łabędzi, zaczęły swój taniec, przytulały się szyjami i cicho szeptały sobie czułości. W pewnym momencie ich szyje utworzyły coś na kształt serca. Po powrocie do domu pokazałam zdjęcia córce, odpowiedziała, iż była przekonana że takie obrazki to tylko w bajkach.







środa, 10 marca 2021

W poszukiwaniu wiosny

    W poszukiwaniu wiosny wybrałam się na wieś. Pierwszy dzień pobytu przywitał nas prawdziwie wiosennym klimatem z temperaturą w okolicach 16 C. Po szybkim rozpakowaniu i ogarnięciu obejścia udaliśmy się z P. Mężem na spacer sprawdzić sytuację nad stawami.  Ptactwo już zagospodarowało wolną przestrzeń, wypatrzyłam: żurawie, kaczki, dzikie gęsi, łabędzie nieme i krzykliwe. Wszystko na swoim miejscu jak powiedział by to P. Stawowy „gadzina jest”. 




Kolejnego dnia P. Mąż pojechał załatwiać swoje sprawy a ja zostałam na włościach z córką. Kiedy tylko Martyna skończyła swoje lekcje on-line, szybko zjadłyśmy obiad i znów wyprawa do lasu. 

Tym razem pogoda i krajobraz zmieniły się diametralnie. Słońce zakryły chmury, wiał zimny wiatr, termometr wskazywał zaledwie 8 C, a nad stawami panowała cisza, nawet kaczki nie miały ochoty wysunąć dziobów z sitowia. Optymistyczna część mojej duszy stwierdziła, iż jutro zapewne będzie lepiej.  Jednak lepiej nie było. Dalsze ochłodzenie i jeszcze silniejszy wiatr. P. Mąż zorganizował prace w ogrodzie, bo trzeba się do wiosny przygotować a i coś posadzić, posiać.

Po akcji ogród rozgrzewałam się w domu gorącą herbatą, na propozycje P. Męża by po południu udać się na saper do lasu zareagował bez większego entuzjazmu.  Kiedy nieco odtajałam, przemyślałam sytuację , hmyyy … może jednak pójdę, może coś nas w lesie zaskoczy.  Dobrze, że zaufałam przeczuciom, tym razem natknęliśmy się na grobli na grupę jeleni.  Takie spotkanie to nie lada gradka dla amatora fotografii 😊 , szkoda tylko iż było już szarawo, zdjęcia nie wyszły zbyt dobre.






niedziela, 21 lutego 2021

Dzięcioł zielony

 


Przed chwilą Sąsiad przysłał mi zdjęcia z Rancha, tam po śniegu zostało już tylko wspomnienie w postaci błota. W mieście dopiero dziś temperatura wzrosła na tyle by śneig zaczął zmieniać się w wodę. Jednak aby nie było zbyt pięknie, ziemia jeszcze nie odmarzła, miejscami pokryta jest warstwą lodu. Droga dojazdowa do naszej posesji zamieniła się w rzekę , by wyruszyć na spacer trzeba by organizować przeprawę pontonową lub spływ kajakowy.

Dlatego też mimo pięknego słońca i ciepła zostałam w domu, poświęciłam się porządkom komputerowym. Oczywiście od czasu do czasu robiłam sobie przerwy i w czasie jednej upolowałam dzięcioła zielonego. Ptak na ogół zimą buszuje w ściółce leśnej i wielkim mrowisku. Tym razem z powodu sporej ilości śniegu szukał pożywienia na dębie  rosnącym przed domem.