niedziela, 22 sierpnia 2021

Brodziec piskliwy (Actitis hypoleucos) niespodzianka na koniec lata

 Moja ulubiona pora roku – późne lato, krajobraz zmienia swe barwy, niebo o zachodzie  coraz częściej przyodziewa się w ciemnogranatowe chmury, w lesie robi się ciszej, spokojniej, znikają gzy a i komarów jest zdecydowanie mniej. Skuszona piękna pogodą późnym popołudniem wybrałam się na przechadzkę do lasu.  Na stawach spotkałam spokojnie pływającą rodzinę łabędzi  oraz niewielkie hałaśliwe ptaki. Latały nisko nad wodą, zwinnie i szybko zmieniały kierunek lutu, trudno było się im przyjrzeć, sprawę utrudniały też refleksy światła odbijające się od tafli wody. W końcu jeden z ptaków przysiadł na wyspie utworzonej przez grążele, wkomponował się w tło perfekcyjnie. Skierowałam obiektyw na rośliny i pstryk.  Dopiero w domu gdy zgrałam zdjęcia na laptopa na liściach grążeli wypatrzyłam szarego ptaka z białym brzuchem. Stwór jakiego upolowałam okazał się brodźcem piskliwym należącym do rodziny bekasowatych. W Polsce gniazduje 1500 do 2000 par i są objęte ochroną.

Poniżej wspomniana wcześniej rodzina łabędzi.




niedziela, 1 sierpnia 2021

Półmetek wakacji

 


Jeszcze dwa dni temu siedziałam na tarasie podziwiałam zachód słońca i zastanawiałam się co też robią dzikie gęsi nad lasem, czy właśnie ćwiczą przeloty w szyku i przygotowują się do podróży na północ a może na południe. Szczerze mówiąc jeszcze nie rozwikłałam tej zagadki na pewno odlatują na zimę  ale dokąd? Takie to były rozważania wieczorową porą. Dziś siedzę w mieście doskwiera mi szum samochodów wpadający przez otwarte okno, dzień zrobił się jakiś krótszy, w nocy trudno dojrzeć gwiazdy ……   tęskno mi za Tobą wsi spokojna.

W sumie nie powinnam narzekać mamy przecież dwa miesiące wakacji  w krajach sąsiednich wakacje dopiero co się zaczęły i trwają nieco ponad miesiąc, a my mamy za sobą nasycony upałami lipiec a przed nami mój ukochany sierpień !  



środa, 28 lipca 2021

Dudek zwyczajny (Upupa epops) zabawa w chowanego

Wiosną o poranku słyszałam kilka razy charakterystyczne odgłosy wydawane przez dudka, pomyślałam: fajnie, że jest a jeszcze fajniej było by go ufocić. 
Latem natknęłam się na tego pięknego ptaka w czasie wycieczek rowerowych, widać też lubi polne drogi, łąki i miedze porośnięte starymi drzewami. Tydzień temu jadąc do pobliskiego miasteczka na zakupy spotkałam się z nim na skraju naszej osady, wyleciał z zarośli i z gracją leciał nad drogą tuż przed samochodem. Nie miałam przy sobie aparatu ale już wiedziałam, że gagatek kreci się po okolicy. Przez kolejne popołudnia uzbrojona w aparat przechadzałam się po osadzie wypatrując go w okolicy opuszczonych domostw i starych sadów, niestety bez rezultatu. Dudek wyraźnie bawił się ze mną w chowanego, pokazywał się tylko w tedy gdy nie miałam przy sobie aparatu. Miałam się już poddać, punkty dla ptaka, jest nieuchwytny …. aż do ….. 
Pewnego poranka, siedzieliśmy wszyscy przy stole jedząc śniadanie tym razem w nieco większym gronie gdyż gościłam u siebie koleżankę. Tak więc leniwy wakacyjny poranek, jemy śniadanie, toczą się niezobowiązujące rozmowy. Nagle odkładam z impetem sztućce, krzyczę: DUDEK i wybiegam z salonu. Rodzina do takich akcji jest przyzwyczajona więc dalej konsumuje w spokoju, natomiast w oczach mojej przyjaciółki pojawiło się zdziwienie i niepokój (pewnie zaczęła obawiać się o stan mego umysłu). Po kilkunastu sekundach wbiegłam do salonu z wysłużonym cannonem i mam. Upolowałam, udokumentowałam obecność Dudka na naszych włościach. Przyleciał na śniadanie, w świeżo skoszonym trawniku łatwo mu było znaleźć smakowite kaski (teraz wiem jak go zwabić – jeszcze się na niego zasadzę).

poniedziałek, 19 lipca 2021

Letnie ploteczki wiejskie

    Nadeszło upragnione lato i wakacje, w tym roku ze względu na pracę oraz dodatkowe zajęcia córki dzielimy tą piękną porę pomiędzy wieś i miasto. Co prawda pobyty w mieście staram się ograniczyć do minimum jednak jak mus to mus. Za to gdy wracam na Rancho zawsze czekają na mnie jakieś niespodzianki: przepięknie kwitnące róże spływające kaskadą przed frontem domu, lub nowi lokatorzy.    Tym razem nie było nas zaledwie pić dni a do ogrodu wprowadziły się młode lisy. Wypatrzyła je Martyna późnym popołudniem.  Dopiero co skończyłyśmy rozpakowywać samochód, krzątałam się po domu składając  pranie  i nagle słyszę z salonu pokrzykiwania córki: Mamo ! Mamo! chodź szybko zobacz! Trudno było zignorować entuzjazm w jej głosie, poszłam i …….. widzę przed tarasem dwa młode bawiące się lisy.  Od razu zrobiłam w tył zwrot i pognałam po zapakowany jeszcze aparat. Szybko zmieniłam obiektyw i przyklejona do ściany powolutku wędrowałam do drzwi balkonowych aby uwiecznić dwa słodkie rudzielce.  Młode biegały pomiędzy tujami jakby bawiły się w chowanego.



 

wtorek, 11 maja 2021

Maja laptopowa tapeta

 

Siedzę przy biurku i chmurnym obliczem wpatruje się w laptopa, przychodzi Martyna i pyta: Co robisz? Czemu tak patrzysz na tą tapetę ?

- próbuję się zrelaksować przed rozliczeniem zus-u.

-naprawdę to Ci pomaga?

-tak, patrzę sobie i wyobrażam, że siedzę nad stawem koło domku, rozmawiam z Stawowym o poważnych i naprawdę ważnych sprawach dotyczących egzystencji, o wsi i lesie a nie o tych biurokratycznych pierdołach!

Po tym wywodzie córka umknęła z pokoju, widocznie stwierdziła lepiej matki nie rozsierdzać.  A ja jeszcze bardziej zatęskniłam za wsią ….


sobota, 8 maja 2021

Słodziak - jeż

 W czasie naszego pobytu na Rancho Pan  Maż pięknie wykosił trawnik – super jak przyjedziemy następnym razem może nie będzie buszu.  Z koszenia cieszyły się również ptaki i …. słodziak jeżyk, który przytuptał wieczorową porą na podwórko, rozgościł się na środku trawnika przed domem. Starannie wybierał z trawy robaczki by schrupać je ze smakiem. Chyba był bardzo głodny gdyż nic sobie nie robił z mojej obecności. Wiosna tego roku zimna przyroda obudziła się późno, może to jego  pierwszy posiłek po długiej zimie. Nie chciałam przeszkadzać słodziakowi, pstryknęłam parę zdjęć następnie cichutko wycofałam się do domu.




piątek, 30 kwietnia 2021

Majówka

Tegoroczna wiosna wydaje się być bardzo nieśmiała. Próbowałam ją odnaleźć na  wsi w czasie Świąt Wielkanocnych niestety zimne podmuchy wiatru, deszcz i krajobraz w odcieniach szarości nie zachęcały do długich wędrówek. Nad stawami cisza, zwierzaki się pochowały.

Kolejny przyjazd na Rancho tuż przed majówką. Słońce próbowało ogrzać spragnioną ciepła ziemię, las bardzo powoli przyoblekał się w zieleń. Z wielkim entuzjazmem poszłam sprawdzić co dzieje się nad stawami. Hmm …. słychać było pokrzykujące z trzcin kaczki, ponadto niczego ciekawego nie wypatrzyłam. Tym razem niespodzianka czekała na mnie na polu przed domem. Pole szare, bure, niedbale zaorane, pokryte resztkami pozostałymi po zeszłorocznych zbiorach kukurydzy. Dla mnie wizualna beznadzieja ale dla okolicznego ptactwa absolutny przebój jak lody Ekipa dla małolatów. O poranku na polu pojawiały się sarny nieco później majestatycznie wkraczały Żurawie.  W porze obiadowej kręcąc się po kuchni przez okno dostrzegłam na polu dwie białe plamy. Przyjrzawszy się plamom  przez lornetkę rozpoznałam w nich znajome łabędzie krzykliwe.  Późnym popołudniem pole oblegane było przez stadko gęsi.  Na różnorodność ptactwa narzekać nie mogę. Choć w tym roku najbardziej się cieszę z „krzykliwców” fajnie, iż zdecydowały się zamieszkać w naszej okolicy. Przez ostatnie dni regularnie widywałam je na polu a dziś będąc na spacerze w lesie wypatrzyłam je na dużym stawie.