niedziela, 6 lutego 2022

Ten moment, suplementacja zieleni.


Właśnie znalazłam się w takim momencie życia kiedy wyczekuję pierwszych zwiastunów wiosny, świergotu ptaków, słońca oraz błękitu na niebie. Niestety rzeczywistość jest brutalnie szara, wilgotna, zimna.  Zazwyczaj to moja dusza wpada w taki dziwny stan w lutym, jednak tym razem tęsknota za latem dopadła Pana Męża, zaczął opowiadać o zapachu pól, lesie, trawach…. Moja wyobraźnia podchwyciła ten klimat przenosząc mnie na taras gdzie popijając o poranku kawę przyglądam się połyskującym w słońcu kroplom rosy na trawie…. bose stopy, spokój, odgłosy ptactwa………..

Po takiej wizualizacji nie pozostało mi nic innego jak wprowadzić w życie suplementację zieleni. Usiadłszy przed laptopem zaczęłam przeglądać zdjęcia z lata by znaleźć jak najbardziej zielone, letnie, energetyczne następnie przerobić je na laptopową tapetę a przy tym pokolorować rzeczywistość.  

Pomyślałam zrobię dobry uczynek i zazielenię też blog, może gdzieś, ktoś też tęskni za latem!






poniedziałek, 17 stycznia 2022

Długa zima ……

Odnoszę wrażenie, że tegoroczna zima ciągnie się w nieskończoność.  Tuż po Sylwestrze pojechaliśmy na wieś. Las jak to o tej porze roku cichy, szary, zastygły w bezruchu. Ogród też jakiś taki nijaki, jedynym kolorowym akcentem były gile, które liczną gromadą odwiedziły nasze obejście, wprowadzając nieco pozytywnej energii. Wyjeżdżając pożegnałam wieś bez większego żalu.


Tydzień później kolejny przyjazd - nieplanowany. Córka dostała powołanie do Kadry Narodowej i właśnie miała stawić się na pierwsze zgrupowanie we Wrocławiu – trzeba było ją zawieźć. Postanowiłam, że skoro już mam przejechać tyle kilometrów to podzielę tę podróż i prześpimy się na wsi. To był dobry pomysł, nareszcie zobaczyłam nieco słońca, pospacerowałam po lesie i dopatrzyłam się pierwszych zwiastunów wiosny. Pojawiły się nasze lokalne żurawie, mniejszy staw powoli wypełnia się wodą i …. spotkałam Stawowych (to jest ewidentny symptom zbliżającej się wiosny). Państwo Stawowi też już mają dość zimy, wybrali się na rekonesans po naszym małym przysiółku i lesie. Zatrzymali się przed bramą, chwilę porozmawialiśmy i umówiliśmy się na spotkanie nad stawem. Zmobilizowałam rodzinę, szybkim krokiem udaliśmy się w umówione miejsce. Było miło, sympatycznie, pogaduchy o  domu, dzieciach, żarty i mnóstwo śmiechu.  Te nasze spotkania wyglądają czasem jak spotkania traperski rodzin na dalekiej północy. Nie widzimy się przez kilka zimowych miesięcy by wreszcie spotkać się wczesną wiosną gdy topnieją lody 😊

Wspominając minione lato  obiecałam Państwu Stawowym wstawienie filmu nakręconego z drona przez syna, co też z dumą czynię poniżej. Zapraszam do obejrzenia.






środa, 27 października 2021

Dom na skraju Drogi Mlecznej

 

Dwa tygodnie temu odwiedziliśmy Rancho by nieco przygotować ogród do zimy. Ostatnimi czasy trudno mi zaplanować wyjazdy więc korzystając z okazji (bo nie wiadomo czy jak przyjedziemy następnym razem pogoda będzie nam sprzyjać ) ruszyliśmy w ogród. P. Maż posadził podarowane nam przez syna krzaki, ja przycinałam róże, pozbierałam  dary natury, w międzyczasie w wielkich emocjach kibicowaliśmy córce w jej strzelniczych zmaganiach. Martyna już od kilku lat trenuje strzelectwo i to z dobrym skutkiem. Jednak profesjonalne podejście do sportu wymaga poświeceń dlatego decydując się na wspieranie dziecka nieco musiałam przeorganizować swoje życie. Nie ukrywam, że przed ważniejszymi zawodami gdy trzeba pojechać na większą  ilość treningów, jestem w "niedoczasie". Jednak podzielam z córką jej pasję i staram się pomagać jak mogę. Cierpi na tym blog – nieco spadł w hierarchii ważności, ponadto odnoszę wrażenie, iż i tematy się wyczerpały, dlatego blog zostanie odłożony na półkę „najmniej pilne”.  Obiecuję jednak, że jeśli w Jedliskowym lesie stanę oko w oko z żubrem, niedźwiedziem lub innym ciekawym stworem zapewne o tym napiszę.

Tym razem w czasie pobytu nie fotografowałam przyrody, nie poszłam na  spacer do lasu, jednak nie odmówiłam sobie przyjemności popatrzenia późną nocą na rozgwieżdżone niebo (w mieście tego nie mam). Oj a niebo objawiło się całym swoim majestatem gdyż księżyc w nowiu nie przeszkadzał w astronomicznym spektaklu. Mimo chłodu spędziłam w ciemnościach prawie godzinę  próbując uchwycić piękno gwiazd.  Fajnie tak mieszkać na skraju Drogi Mlecznej i móc ja podziwiać nad dachem swego domu 😊


ta mgiełka to właśnie Droga Mleczna. 



Zmagania Martyny na Mistrzostwach Polski w Wrocławiu i zajęte III miejsce


 Powyżej zawody z zeszłego weekendu odbywające się w Łebie (dwie konkurencje zdobyte I i II miejsce na podium).



wtorek, 28 września 2021

Sezon na wiewiórki.

Winobluszcz na płocie przybrał krwistoczerwoną barwę, brzozy poprzetykane złotem gubią liście -jesień! Mnie od kilku dni prześladuje wilczy apetyt podjadam  co chwilę coś, czyżby organizm wyczuwał już zbliżającą się zimę. Zresztą robienie zapasów to nie tylko moja domena. Sójki chowają żołędzie a wiewiórki napełniają swoje spiżarnie nie zwracając uwagi na otoczenie ….. dzięki temu mogłam je  fotografować. 


modelka Baśka


Na skutek wycinki zagajnika oraz zabudowania terenu wokół naszego domu odniosłam wrażenie, że część zwierzaków wyprowadziła się, w tym właśnie zaprzyjaźnione Baśki. Wczoraj jedna z wiewiórek pojawiła się na kuchennym parapecie żebrząc o przysmaczek, a później pobiegła by schować się pod podbitką dachu – znaczy się:  wiewiórki  wprowadzają się na zimę i pewnie będę je często widywać.    

piątek, 17 września 2021

Furczak gołąbek - spotkanie w altanie

 

Końcówka sierpnia była w tym roku dość chłodna, opatulona ciepłym pledem usiadłam w hamaku córki, na kolana zamiast kota położyłam laptop i próbowałam skupić się na pracy. Początkowo szło mi całkiem dobrze, jednak gdzieś pomiędzy księgowaniem składek a rozliczaniem faktur zaczęło mnie rozpraszać dziwne bzyczenie a raczej furkot. Wiedziona ciekawością ruszałam cztery litery by zlokalizować  stwora. Budleja rosną tuż obok werandy zwabiła do ogrodu Fruczaka gołąbka zwanego polskim koliberkiem. Owad wyglądał sympatycznie a muszę zaznaczyć, iż za większością owadów nie przepadam, ten przypominał małego kolibra, zawisał w powietrzu co rusz przy innym kielichu kwiatu aby zaspokoić głód, poruszał się bardzo szybko. Jeszcze większą sympatię i podziw poczułam do niego kiedy zaczęłam zgłębiać wiedzę o tym ciekawym przedstawicielu świata motyli a raczej ciem.

Fruczak lata szybko osiągając prędkość 50km/h, jest ciepłokrwisty, przed każdym lotem wprowadzają skrzydła w drgania by rozgrzać mięśnie. Trwa to tak długo aż temperatura ich ciała osiągnie 38 C.  Aby zawisnąć w powietrzu porusza skrzydłami z prędkością 80 uderzeń na sekundę. Kiedy zaczyna się ochładzać większość Furczaków odlatuje na południe aby przezimować, kolejne pokolenie przylatuje do nas  w maju.






niedziela, 22 sierpnia 2021

Brodziec piskliwy (Actitis hypoleucos) niespodzianka na koniec lata

 Moja ulubiona pora roku – późne lato, krajobraz zmienia swe barwy, niebo o zachodzie  coraz częściej przyodziewa się w ciemnogranatowe chmury, w lesie robi się ciszej, spokojniej, znikają gzy a i komarów jest zdecydowanie mniej. Skuszona piękna pogodą późnym popołudniem wybrałam się na przechadzkę do lasu.  Na stawach spotkałam spokojnie pływającą rodzinę łabędzi  oraz niewielkie hałaśliwe ptaki. Latały nisko nad wodą, zwinnie i szybko zmieniały kierunek lutu, trudno było się im przyjrzeć, sprawę utrudniały też refleksy światła odbijające się od tafli wody. W końcu jeden z ptaków przysiadł na wyspie utworzonej przez grążele, wkomponował się w tło perfekcyjnie. Skierowałam obiektyw na rośliny i pstryk.  Dopiero w domu gdy zgrałam zdjęcia na laptopa na liściach grążeli wypatrzyłam szarego ptaka z białym brzuchem. Stwór jakiego upolowałam okazał się brodźcem piskliwym należącym do rodziny bekasowatych. W Polsce gniazduje 1500 do 2000 par i są objęte ochroną.

Poniżej wspomniana wcześniej rodzina łabędzi.




niedziela, 1 sierpnia 2021

Półmetek wakacji

 


Jeszcze dwa dni temu siedziałam na tarasie podziwiałam zachód słońca i zastanawiałam się co też robią dzikie gęsi nad lasem, czy właśnie ćwiczą przeloty w szyku i przygotowują się do podróży na północ a może na południe. Szczerze mówiąc jeszcze nie rozwikłałam tej zagadki na pewno odlatują na zimę  ale dokąd? Takie to były rozważania wieczorową porą. Dziś siedzę w mieście doskwiera mi szum samochodów wpadający przez otwarte okno, dzień zrobił się jakiś krótszy, w nocy trudno dojrzeć gwiazdy ……   tęskno mi za Tobą wsi spokojna.

W sumie nie powinnam narzekać mamy przecież dwa miesiące wakacji  w krajach sąsiednich wakacje dopiero co się zaczęły i trwają nieco ponad miesiąc, a my mamy za sobą nasycony upałami lipiec a przed nami mój ukochany sierpień !