wtorek, 18 marca 2014

Sikorki

Z sikorkami zaprzyjaźniłam się kilka lat temu. Co zimę wywieszam im słoninkę w kuchennym oknie, Pan Mąż sypie do karmnika różne smakołyki. W zeszłym roku Tata przymocował na drzewach budki lęgowe - ptactwo wprowadziło się na dobre.

IMG_9385

 

 

 

Wiosna już się rozpoczęła sikorki wprowadziły się do swoich domków a Pana Sikorka roznoszą hormony.

 

 

 

 

 

Ciesząc się piękną pogodą postanowiłam nieco ogarnąć z zimowego brudu samochód. Posprzątałam auto w środku, a następnie pojechałam na myjnię. Po powrocie z myjni zaobserwowałam u Sikorka dziwne zainteresowanie  tylną szybą. Ptak przysiadał na gałązce jaśminu, wpatrywał się w tył samochodu w końcu podlatywał do szyby i zaczynał ją dziobać. Wpierw myślałam, iż zbiera jakieś owady, ale  parę minut później sikorek podleciał do lusterka, powtarzając akcję dziobania. Wszystko jasne, chciał przegonić ze swego terytoriom intruza, tego z drugiej strony lustra. Sikor walczył z swoim odbiciem wytrwale, z zacięciem. Po walce na bocznych drzwiach auta pojawiły się charakterystyczne białe paćki. Paćki wytarłam, teraz musze pamiętać by po zaparkowaniu składać lusterka. Właściwie zapomniałabym o Sikorkowych problemach, jednakże intruz powrócił, a wszystko przez Michała, który umył okna w swoim pokoju. Teraz ptasi wróg  pojawia się skoro świt w oknie sypialni  syna a bardzo zdenerwowany Sikorek znów próbuje go przegonić, dziobie szyby, tłucze skrzydłami, przysiada na Ostrowcu stroszy piórka.  Syn się skarży, że spać się nie może. Zaproponowałam by coś powiesił w oknie, jednak to nie pomogło. Cóż trzeba poczekać aż szyby pokryje kurz wtedy intruz zniknie a na podwórku zapanuje spokój. W tym wszystkim jest pewien pozytywny aspekt nie muszę w weekend budzić nastolatka na śniadanie, sam wstaje i to przed czasem!

niedziela, 2 marca 2014

Tym razem bez tytułu.


Wczorajszego dnia w godzinach popołudniowych mgła ustąpiła, wyjrzało słońce i ogólnie zrobiło się wszystkim raźniej na duszy. Nie zwlekając ani chwili chwyciłam aparat i pognałam na poszukiwania ptaszków. Miałam nadzieję coś upolować – choćby wróbla …. niestety nic,  jedyne stworzenie wyparzone na drzewie to “Krzywy Olo” – najulubieńszy kot mojej córki. 
Dziś mgły pozostały z nami przez cały dzień. Po południu spojrzałam na prognozę pogody w telefonie. Magiczny ekran nieugięcie pokazywał przykrą rzeczywistość:  Mroków- mgła +2C, Wołczyn- słonecznie +12 C. Cóż pozostało mi tylko wspominanie wsiowych foto przygód. A było to tak: wróciłam z lasu z samotnej przechadzki na podwórku Pan Mąż robił przegląd drewutni, dzieci przepadły gdzieś na wsi. Zamieniłam z Panem Mężem parę słów i już miałam iść do domu gdy w dali zobaczyłam grupę zwierząt. Zaczęłam głośno rozważać:  czyż to nie żurawie ….e jakieś takie duże, nie to chyba krowy sąsiad na pastwisko wypuścił, ale zaraz zaraz…… krowy ?  Pytam Męża co widzi, w końcu szczyci się sokolim wzrokiem o czym często mi przypomina gdy ja czegoś dojrzeć nie mogę. Pan Mąż odrzekł krótko: renifery!  Wzruszyłam ramionami i poszłam sprawdzić. Wpierw zgięta w pół szłam przez pole chowając się za suchymi pozostałościami po nawłoci. Na skraju pola w kucki przykicałam za kupę drzewa, korzeni i nie wiadomo czego tam jeszcze (taka pozostałość po czyszczeniu pola).  A jak już wyjrzałam za tej kupy  …… mym oczom ukazało się stadko nie renów a  sarenek .




IMG_9333

Widok iście sielski !