niedziela, 19 stycznia 2014

Zima i czekolada

Kilka dni temu przyszła do nas zima. Trzyma się dzielnie i nie chce odpuścić mimo, iż z południa atakuje ją ciepły front.
Przez cały dzionek mróz, śnieg i….. deszcz. Tenże deszcz jest przekleństwem. Przy –5C od razu zamarza na wszystkim z czym się zetknie tworząc lodową skorupę. Aby usprawnić jutrzejszy poranny wyjazd do szkoły wyszłam odskrobać a właściwie odkuć auto. Muszę przyznać, iż zabieg ten był “daremny” gdy tylko odskrobałam kawałek szyby po minucie znów pokryła się lodem. Poddałam się, przednią szybę osłoniłam matą a boczne …cóż pochłonął żywioł.
Ogólnie rzecz ujmując wolę cieplejsze klimaty, zdecydowanie nie przepadam za zimą a zwłaszcza taką lodową, mglistą, wilgotną.

IMG_8967A to dowód iż zima przyszła.
IMG_8964
Zima ma jednak pewien plus i tu …uwaga, uwaga będzie oda pochwalna dla Pan Męża.
Otóż tylko zimą kiedy temperatura spada poniżej zera Pan Mąż w wolnych chwilach uruchamia produkcję pralinek. Robi czekoladki z prawdziwej czekolady z różnorakim nadzieniem. Dzieciaki uwielbiają czekoladki z orzechami i “szyszki czekoladowe” takie z płatków i rodzynek. 
Robi też wersję limitowaną tylko i wyłącznie dla mnie – czekoladki z chili –jak dla mnie mega połączenie, tym pralinkom po prostu nie mogę się oprzeć – takie kulinarne feng shui – słodycz i ostrość .
Oby zima w tym roku nie była  zbyt długa, bo jak się będę pasła tym kulinarnym objawieniem na wiosnę będę musiała wymienić garderobę.
      IMG_8944Pralinki jeszcze w formieIMG_8978
A tu już gotowe do konsumpcji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz