czwartek, 30 stycznia 2014

Po zimnej stronie mocy

O naszym wiejskim weekendzie już zapomnieliśmy “prawie miasto” przywitało nas tradycyjnie: śniegiem i mrozem.

IMG_9057

 Wczoraj przez cały dzionek sypał śnieg. Dziś już nie śnieży ale za to straszliwie wieje.

Skoro świt najdelikatniej jak mogłam obudziłam córkę. Martyna ubrała się i przyszła do kuchni na herbatę z wiejskim mlekiem oraz ciasteczko imbirowe. Tym ciasteczkiem na ogół łagodzę skutki wczesnego wstawanie a także przeganiam wszelkie smuteczki. Niestety tym razem ciasteczko nie zadziałało, po kilku siorbnięciach ciepłej herbaty z oczu jaśnie panienki polały się łzy : MAMO JAK JA NIE LUBIĘ TEGO ZIMNA I TEJ CIEMNOŚCI

Cóż było robić utuliłam panienkę, otarłam łzy i przekonałam że dzisiejszy dzień zapewne będzie ciekawy niezwykły i pełen niespodzianek :-) 

Dwadzieścia minut później ubrane w  najcieplejsze kurtki opatulone w szaliki i czapki wyszłyśmy z domu. Jak tylko podeszłam do bramy by ją otworzyć poczułam mocne uderzenie wiatru a na twarzy tysiąc igieł. Przy –11C wiatr potęguje odczuwanie zimna, nasza stacja meteorologiczna wskazywała temperaturę odczuwalną -25 C bryyyyy.   Wsadziłam dziecię do samochodu i do szkoły.

Po powrocie do domu zrobiłam sobie nie kubek a kubas gorącej kawy z mlekiem i cieszę się że większość spraw do załatwienia poza domem mogę przenieść na przyszły tydzień – podobno idzie odwilż. Pozostałe pilne sprawy ogarnę przez Internet .

Zmieniając temat , wypatrzyłam za oknem na ostowcu ptaszka którego nie znam. Atlas ptaków oczywiście został na wsi więc jakby ktoś wiedział co wypatrzyłam proszę o komentarz. Nie będę ukrywać iż liczę na Panią Asię. 

   IMG_9078

IMG_9084

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz