poniedziałek, 18 marca 2013

Sześciolatek w szkole czyli poranne żale

Nie jestem skowronkiem jestem rasową sową. Uwielbiam wieczory. Kiedy dzieciaki już śpią siadam do laptopa i zaczynam pracować wtedy ta praca jest wydajna(tak mi się przynajmniej wydaje.) Natomiast poranki to horror. Normalnie zaczynam funkcjonować koło godziny 9 . 
O 6.30 jestem obecna ciałem, ale nie duchem – duch śpi w najlepsze. Robię co do mnie należy, za-bardzo się nie odzywam i raczej niech nikt nie próbuje ze mną o tej porze dyskutować gdyż nic dobrego z tego nie wyniknie.
Dlaczego wstaję wcześnie? Otóż od lutego moja córka zaczęła chodzić do szkoły na pierwszą zmianę czyli na godzinę 7.30 Wstaję wcześnie bo... muczę: Tynę obudzić, naszykować jej śniadanie, przypilnować by zjadła i wypiła ciepłą herbatę(w szkole przerwy są za krótkie- nie zdąża zjeść) a na koniec odwieźć dziecię do szkoły. 

Jak na razie jeszcze nie udało nam się przejechać punktualnie. W wtorki i czwartki mam trochę łatwiej pierwszą lekcją jest WF, więc omijamy WF i jeździmy na 8.15.
Dlaczego odwożę Tynę i nie korzystamy z autobusów szkolnych. Dlatego, że autobus na naszym przystanku zatrzymuje się o 6.45 więc musiałabym z domu wychodzić o 6.35.
Tyna ma 6 lat to jakieś nieporozumienie by budzić dziecko o 5 aby zdążyło do szkoły.

Cały ten system wydaje się nieporozumieniem. Większość ludzi w naszej okolicy pracuje w mieście. Na ogół rozpoczynają pracę o 9. Po co szkoła na 7.30 ?
Z moich obserwacji wynika, iż nie jestem jedyną spóźnialską około 8 na szkolnym parkingu jest całkiem spory ruch....
Rozmawiałam z innymi rodzicami – podzielają moją opinię. Zaproponowałam: napiszmy petycję do Pani Dyrektor. Usłyszałam : „Co Ty dziewczyno Pani Dyrektor się zasiedziała to już chyba 25 lat. Jak myślisz czemu w naszej szkole nie ma żadnych rozsądnych dodatkowych zajęć. Bo szkoła o 17 ma być zamknięta. Nic nie zmienisz........”





Poza-tym dalej zima. Wczoraj ufociłam  dziwaka z czubem.
Na rancho zostawiłam atlas ptaków więc dopiero za tydzień dowiem się jak ten ptak- dziwak naprawdę się nazywa.

3 komentarze:

  1. Twój ptak to sikorka czubata. My kończymy w tym roku naszą przygodę z systemem szkolnictwa. Zostaną nam jeszcze tylko studia... ale co przezyliśmy przez te parenaście lat to nasze...
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój nastolatek kończy w tym roku gimnazjum ... i tak się zastanawiam jakie teraz szkolne niespodzianki mnie spotkają ;-)
    Dzięki za ptaka :-)
    Pozdrawiam.
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  3. No i właśnie takie "co ty dziewczyno..." rozkłada wszystko na łopatki. Walkower.
    A może jednak warto napisać miłosny liścik do pani, albo do kuratorium. Przecież szkoła jest dla Was, a nie na odwrót. Dajemy sobą rządzić na każdym szczeblu jakimś kazykom. A może pani dyrektor jest już za długo i ktoś bardzo czeka na jej posadkę? Ktoś bardziej elastyczny. Jak Wam się uda raz, to macie atuty na przyszłość...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń